Ach, co to był za ślub…
Upalny dzień, małe miasteczko skąpane w promieniach wrześniowego słońca, w chłodnych murach Bazyliki tych dwoje powiedziało sobie TAK, a później odbyło się ich wesele w leśnym stylu. Ale ale… najpierw byliśmy w domu Panny Młodej. A tam, jak to w dniu wesela, przygotowania pełną parą. Ktoś tam szuka rajstop, ktoś wiąże krawat, wizażystka w pośpiechu pakuje swoją walizkę. Gdzie są obrączki? Rzut okiem za okno, czy już przyjechali? I wchodzą. Świadkowa jak Cerber stoi na straży – tak łatwo swojej siostrzyczki nie odda! A potem wzruszenie. Błogosławieństwo, ostatnie chwile w rodzinnym domu, ekscytacja. Ostatnie poprawki i jedziemy!
I ślubuję Ci…
W kościele już zadziwiająco pewni siebie. Nie ważne czy zadrży głos przy przysiędze, czy ktoś się pomyli, czy potknie w drodze do ołtarza. Oni już podjęli decyzję i nic ich od niej nie odwiedzie. A z ołtarza patrzyła na nich Matka Boża, uśmiechając się lekko, tajemniczo, z aprobatą. Czy to była gra świateł, czy rzeczywiście puściła do nich oczko?
Leśne wesele
Dom przyjęć Leśna Perła tonął w chłodnym zielonkawym cieniu. Otoczony ciemnym, starym lasem dyskretnie wtapiał się w ścianę drzew. Na pozór spokojnie, ale wystarczyło wejść do środka, by od razu wpaść w wir zabawy, a zadbał o to Dj White Vinyl Powitanie chlebem, solą i tradycyjnym kieliszkiem, życzenia, pierwszy taniec i jedzie pociąg z daleka… Ogień zabawy nie przygasał nawet na chwilę, kelnerzy donosili coraz to nowe smakołyki, goście nie schodzili z parkietu. A ja tam byłam, miód i mleko piłam, com widziała tom sfotografowała, na wieczną dla Nich rzeczy pamiątkę!
A jeśli i Ty chcesz zaprosić mnie z aparatem na swój lub czy inną imprezę, NAPISZ DO MNIE























































Reportaż ślubny * Fotograf ślubny * Fotograf na ślub * Śląsk * Rybnik